SHINOBI NO MONO - Tworzenie
05.02.2011 :: 21:24 Komentuj (0)
Razem z kilkoma osobami zajmuję się tworzeniem nowego PBFu w świecie z mangi i anime Naruto. Początki będą trudne, brak grafika, brak edytorów tekstowych. Właściwie nie wiem kto do końca zamierza brać w tym czynny udział. Ja zajmuje się wszystkim po trochu, ale grafika mi nie idzie. Gorzej będzie z startem na pbfowej scenie. Nie wystarczy byle forum założyć. Mamy nadzieję, że nasz system zachęci ludzi.
Kwiatki - Ravenstones - Wstęp.
15.09.2010 :: 00:22 Komentuj (1)
Tu jeden kwiatek.
Kapłan : - Ja to specjalizuję się w podrywaniu wszelkich kobiet.
...
Kapłan: W twoich oczach odbijają się wszystkie gwiazdy z nieba ... (i inne piękne brednie)
Alda: Jesteśmy w karczmie durniu, a ty do karczemnej dziewki jak na balu? Specjalista...
Dungeons and Dragons: Ravenstones - Wstęp
15.09.2010 :: 00:18 Komentuj (0)
Druid Alda został przez Starszych wysłany by zlikwidować odszczepieńca, druida, który odwrócić się od tradycji, skuszony ciemnością druidyczne moce oddał śmierci i zniszczeniu. W drodze poznaje grupę śmiałków, których przekonał do pomocy oferując im skarby, i magiczny owoc, jakie są w rękach złego druida. Do pomocy Alda miał teraz złego kapłana, nieogarniętego paladyna, oraz cichego łowcę - Aylen. Zadanie w takim towarzystwie poszło gładko. Jednak wkrótce otrzymał niepokojącą wiadomość. Armie ciemności ruszyły by zdobyć druidyczny artefakt, od którego zależy równowaga między planami. Kamień Kruka chroni ten świat przed charakterem innych planów, dzięki czemu natura ewoluuje w spokojny, niczym nie zmącony na większą skalę sposób. Towarzysze znęceni łatwym łupem ruszyli pomóc Aldzie. W trakcie zamieszania dołączyli do nich nowi wojownicy, w tym Drowi wojownik - Morion Lómiete i towarzyszący mu drowi łotrzyk Eruenvynianto, opuścił ich natomiast paladyn. Pod osłoną nocy udało się małemu oddziałowi ominąć wojska ciemności i zbliżyć, do broniących artefaktu. Jednak przybyli za późno, obrońcy zostali już prawie całkiem zniszczeni, próbowali uciekać z Kamieniem Kruka jednak ostatni broniący wpadli w ręce oddziału ciemności. Aldzie i towarzyszom udało się odbić artefakt i uciec. Gdy już świtało na horyzoncie pojawiła się jakaś postać. Nikt nie mógł się ruszyć, a nieznajomy podszedł, i bez problemu zabrał kamień. Używając go rozrzucił śmiałków w różne plany. Wszyscy zostali tam poddani próbom, w trzech światach, po dwóch trafili. Dwóch Drowów trafiło do odłamka piekła, gdzie zmierzyć się musieli z szalonym złem. Wychowani w społeczeństwie przesiąkniętym obłudą, podłością i podstępem zobaczyli co ich czeka. Po udanej próbie wrócili do swego świata z diabelską istotą, która wbrew pozorom nie była taka straszna. Kapłan i Druid, obaj opierali się na duchu trafili na wypaczoną ziemię, gdzie martwi chodzili co krok, a rządzili nimi technolodzy. Ich próbą miało być zrozumienie tego, co bez ducha. Oni sprowadzili ze sobą kolejną zbłąkaną istotę, zagubionego konstrukta - Tancerda Zielonego Rycerza. Ostatni byli łowca i nowo napotkany zaklinacz. Trafili do nieba, pełnego chorych zasad. Uratowali oni piękną damę, skazaną na śmierć za błahe przewinienie. Gdy łagodnością swą przeszli próbę i oni powrócili do świata. Tam napotkali rozwścieczonego wroga i z jakiegoś powodu zniszczone otoczenie. Kruczy Kamień nie dał mu wielkiej siły. Gdy zobaczył śmiałków próbował ponownie ich wyrzucić do innych światów. Kruczy Kamień objawił jednak swoją wolę - śmiałkowie przeszli próbę. Artefakt objawił swą moc uderzając we wszystkich.
Gdy bohaterowie obudzili się, byli sami, w nowym otoczeniu. Nie było kompanów, artefaktu ani wroga. Aylen z swoją damą co prawda był, bo złapali się przed uderzeniem odruchowo, i jeszcze jedynie Eruenvynianto znalazł sobie towarzystwo - demon uczepił się wystraszony jego nogi. Poza tym byli sami, odcięci od historii... Mogli zacząć zwykłe życie zapominając o tej przygodzie. Jednak świat był zagrożony, i to nie dawało im spokoju.
Projekt PBF
02.04.2010 :: 17:30 Komentuj (0)
Moja sesja PBF ustała, brak mi ochoty do prowadzenia czegoś tak lekkiego. Jednocześnie od dawna pracuje nad stałym systemem RPG do PBFu. Waza wczesnych planów trwała chyba z pół roku, i nic więcej nie wymyślę, pora przejść do kolejnych kroków. Obecnie zająłem się zbieraniem grafik i screenów. Gdy będę miał całkiem porządny zbiór dojdzie do tego układanie statystyk, i przyszykowanie części forum. Dopiero wtedy powrócę do poprawiania systemu, gdy pierwsze próby gry już będę mógł zrobić. Potem zostaną mi tylko poprawki.
Sesje PBF w które gram rozkręcają się. Mam całkiem niezły zestaw postaci, amerykański nastolatek stający się zabijaką, szalony kapłan w postapokaliptycznym świecie pełnym narkomanów i mutantów i trochę leniwy, a trochę nie będący na miejscu egzorcysta w świecie pełnym upiorów.
Ostatni turnije i nowa talia
10.01.2010 :: 11:01 Komentuj (0)
Wczoraj , czyli 9.01.2010 r, odbył się turniej karciany Yu-Giego w Lublinie, no i poszedłem sobie. Słabe miejsce, ale parę ładnych kart wpadło do kolekcji. Ale ważny tur, zdecydowałem się na nową talię, Gemini Monsters. Dziś jeszcze zaplanuje nowy deck.
Spotkanie u Agi
04.10.2009 :: 17:30 Komentuj (1)
Wczoraj był jeden z moich lepszych dni. Z rana pojechałem do lublina na karciane spotkanie, zakupiłem parę kart. Wracając dowiedziałem się, że o 19 ma być spotkanie u Agi. Jechałem z myślą o jednym piwku. Skończyło się na gorzkiej żołądkowej miętowej, jedna 0.7 druga litr. ech, szczęście, że Aga piła równo, to na 4 osoby delikatnie szło. Bo wódki nie piłem od dawien dawna. Jakby nie kuchnia Agi to ciężko by było. Po samej imprezie do 4 nad ranem z Bartkiem chodziłem i gadałem i wiarach, fanatyzmach, idiotach, i czarnej magii, a raczej książce o niej, którą jako e book ma Bartek. Dałem mu pendrive, w tym tygodniu ją przestudiuję.
Sama ta imprezka była wyjątkowa pod względem mojego samopoczucia, zazwyczaj po imprezie czuje się podle. Tym razem miałem dobry humor. Wódka w odpowiedniej ilości jest kluczem. Nie za dużo i nie za mało.
Jaka ładna dziewczynka!
19.09.2009 :: 13:26 Komentuj (1)
Ostatnio mama była w szpitalu, operacja oka. Jak wróciła to opowiedziała coś, co mi przypomniało kilka sytuacji.
Sam największej urody nie jestem, czasem mam nawet zarost, więc nie mam pojęcia jak do tego dochodzi, nawet mój ubiór świadczy na moją korzyść. Niby, jednak czasem coś jest nie tak.
Po powrocie mama opowiada o pewnej sytuacji. Kilka innych pacjentek wiedziało, że mama ma córkę. No tak, mam siostrę, nie wspominałem o tym. I widziały ją, bo była u mamy kiedy one były. No i jednej, co jeszcze później przybyła mówią, jaką to ładną córkę ma moja mama. To jak tamta mamie powiedziała, że chciałaby zobaczyć, to mama mówi, że ma akurat zdjęcie, i że ma nawet syna. Po cholerę jej moje zdjęcie to ja nie wiem, zresztą, myślałem, że wszystkie zutylizowałem. Gdy pokazała kobiecie moje zdjęcie, bo na to jako pierwsze trafiła, ta strzeliła: "Jaka ładna dziewczynka..."
No i to nie jedyna taka sytuacja, nie raz było tak, z tych co lepiej zapamiętałem, to w autobusie, jak wracałem do domu siedziałem obok jakiegoś dziadka. Ten nagie "Proszę pani, może się zamienimy (siedział od okna), ja wcześniej wysiadam, więc nie chciałbym potem się tu przy pani przeciskać. ... Dziękuję Pani." Nie wyprowadziłem go z błędu. Nie miałem ochoty mu tłumaczyć ani nic w ogóle mówić.
Za to pierwsza taka sytuacja, jaką tak bardziej pamiętam, to zdarzyła się jak na basenie byłem. Na pierwszym roku studiów jako WF mieliśmy zajęcia na basenie, raz w tygodniu. Pierwszy raz jak poszedłem, typowo, zostawiam w szatni kurtkę, buty, i dostaje kluczyk do szafeczki w przebieralni. Idę dalej, szukam w przebieralni swojej szafeczki i nie mogę znaleźć. Numerek dziwny, większy, niż największy numerek jaki był w przebieralni. Dopiero po chwili do mnie dotarło, że dostałem numerek do damskiej przebieralni...
Potem jeszcze raz prawie się zdarzyło kobiecie dać mi zły numerek, ale jak już z nim wracała, spojrzała na mnie, i chyba sobie przypomniała mnie, bo się wróciła, i przełożyła moją kurtkę, i dała mi inny numerek.
Takich sytuacji było więcej, raz w liceum kumpel pomylił mnie z moją przyjaciółką, Agnieszką, bo jak miałem trochę krótsze włosy niż teraz, to były podobnej długości (na roku mam jedne z dłuższych włosów, na ulicy nie raz słyszałem jak jakaś dziewczyna do koleżanki - patrz, on ma dłuższe włosy niż ja. Szczegół, że jak gadam z koleżankami, co mają więcej znajomych metali, to ja jestem z tych o krótszych włosach. Kobiety, przestańcie je obcinać a nie potem narzekacie, że ktoś ma dłuższe!), kolor też jest podobny, no i jak plecami do niego byliśmy, to do złej osoby się odezwał.
Wołanie do mnie laska, to już tylko złośliwość była, z okazji mojego spinania włosów w kucyk. Może i temu, ze zawsze po jakimś czasie mi się robił przedziałek, a włosy mi wypadały z jednej strony na twarz opadając, czasem to po kobiecemu może i wyglądało, szczególnie, jak tego samego dnia miałem umyte włosy jakimś szamponem co 'zwiększa objętość włosów'.
Budownictwo!
10.09.2009 :: 15:20 Komentuj (1)
No i wreszcie! Budownictwo zaliczone. Dziś mogę spać spokojnie. Jutro oddanie pracy z praktyk inwentaryzacyjnych. Potem tylko wpisy z praktyk (z budowlanych jeszcze wpisu nie miałem) i na czysto wchodzę w nowy rok akademicki. A teraz człowiek nie ma czasu się rozpisywać. Trzeba psem się zająć, iść wydrukować parę rzeczy, skonsultować się w sprawie pracy na jutro, potem zgrać wszystko i dopiero można odetchnąć.
Krypta
04.09.2009 :: 13:43 Komentuj (0)
Ostatnio się dowiedziałem, że proboszcz tego kościoła w którym mam inwentaryzować krypty po wakacjach wybiera się do archeologów z UMCS-u. Niby dobrze, kości zostaną zabezpieczone, krypty zostaną zbadane pod szerszym kątem. Sprawdzą pewnie co jest za zamurowanymi przejściami. Martwi mnie jednak to, że krypty zostaną upodobnione do tych pod archikatedrą, czyli martwi na stół pod lampę i oglądajcie je sobie ludzie. Jeśli ceną jest zrobienie jarmarku z tych krypt to nie warto jednak prowadzić tam badań. Jeśli jednak okaże się, że w żadnej s trumien nie zachowały się ubrania zmarłych, to być może pozostaną w tych właśnie trumnach martwi. Na korzyść badań przemawia także konieczność segregacji martwych. Dwie najnowsze trumny są wypełnione znalezionymi kośćmi, wrzucone są byle jak, od większej ilości osób niż dwie. Także trzeba zrobić coś z kośćmi w tej zasypanej wnęce.
Dziś dalej prowadziliśmy wymiarowanie. Doszliśmy do części z robactwem. Krzyki Gośki i Moniki pewnie słyszeli ludzie na mszy. Jak wtedy jednak do nich nie doszedł hałas, to na pewno po wyjściu, jak Monika krzyczała coś w tym stylu - Jak stąd tak nie wyjdę! (chyba chodziło o t, że cała jest w brudzie, nic dziwnego, zejście na dół jest koszmarem, a dziś wymiarowaliśmy pomieszczenie, które na wysokość ma ledwo ponad 1,50). Jednak dokładnych zdjęć jeszcze nie robiliśmy, wykonamy je dopiero we wtorek. Lub w poniedziałek, po spotkaniu z prowadzącym praktyki.
Praktyki w krypcie (część pierwsza)
02.09.2009 :: 20:00 Komentuj (0)
W te wakacje miałem odbyć dwa rodzaje praktyk: budowlane i inwentaryzacyjne. Budowlane mam za sobą, te drugie zaczęły się dzisiaj. Jestem w czteroosobowej grupie. Ja i trzy dziewczyny. Raj normalnie. Mamy niecałe dwa tygodnie na wykonanie inwentaryzacji krypt pod kościołem Św. Mikołaja w lublinie (ulica Czwartek).
Spodziewałem się krypt jak pod archikatedrą. Trupy na wystawie, ładna posadzka, oświetlenie, barierki i tak dalej. Okazało się, że w od 15 lat nikt w krypcie nie był (poza pewnymi osobistościami, gdy wejście poza kościołem nie było zabezpieczone, to cięższe, ale o tym potem). Wejścia są dwa, w jednym klapa waży 600 kilo, i nie chcieli jej nam otwierać, w drugim klapa tak zardzewiała, że nie dało się jej otworzyć bez jej poważnego uszkodzenia. No i w tym wejściu nie ma żadnych schodów. jest jeden stopień, na który trzeba skoczyć, by dalej po drabinie zejść. Ostatnio jak tu ludzie byli nie zrobili nic ciekawego. Kości dalej się w piachu i gruzie walają, jedyne co, to zamurowali jakieś przejście, jest w nim dziura, jakby ktoś jedną czy dwie cegły wyjął, gruzu n wysokość po szyje. jednak da się zauważyć, że coś w lewo skręca. Strasznie mnie interesuje jakie tam jest pomieszczenie. Poza tym działalność ludzi już się ogranicza do pozostawionych gazet i strzykawek przez jakiś pijaczków. Dobrze, że butelki były zwrotne.
Jest tam pięć trumien, ale pochowanych tam jest co najmniej siedmioro ludzi. W tym przynajmniej jedna kobieta. Żyła zaledwie dwieście lat temu, więc napis na trumnie był czytelny. Siostra przełożona. Obok są dwie inne trumny, nowsze, i kolejna, starsza, ze skórzanym krzyżem. Piąta jest za kratami, w małym pomieszczeniu do którego można wejść z tego z trzema trumnami. Trumna ta jest na podwyższeniu, pod nią są szczątki kolejnej osoby, obojczyki, żebra, fragment czaszki, łopatki, i dużo kości których nie jestem w stanie określić, i zapewne takich, których nie mogłem zobaczyć. Pod piachem i gruzem. Jest jeszcze pewna wnęką, w niej też widzieliśmy kości.
Mam kilka zdjęć z tego miejsca, nie zbyt szczegółowe (takie wykonane będą w piątek). Dziś tylko było wstępne zapoznanie się z kryptą. Jutro mam wybrać się do pałacyku należącego do uczelni po oświetlenie. Do piątku chcemy skończyć pomiary, potem już tylko wykonać rysunki i odwiedzić archiwum.
Na zdjęciach mnie nie ma. Te na którym byłem nie dotarły do mnie jeszcze, poza jednym, na którym wyglądam przez przypadek jakbym chciał kogoś zabić, co z kątem pod jakim mnie ujęto (przez przypadek w dodatku, na zdjęciu miała być tylko część przejścia do której przykładałem metrówkę).
To miejsce jest fascynujące. Do tej pory jedynie zamurowano jedno pomieszczenie, ale badań żadnych w nim nie przeprowadzano, nie ma prawie w ogóle danych na ten temat (jako pierwsi wykonujemy inwentaryzację tych krypt). Co mnie ucieszyło, to dobra wentylacja, nie było typowego dla krypt odoru.




To tylko cztery zdjęcia. Do tej pory skupialiśmy się na materiale, plus kilka ogólnych zdjęć. Dopiero następnym razem planujemy wykonać dokładniejszą dokumentację.
Whispered - Wrath of Heaven
Darkseed - Dark One
Korpiklaani - God of Wind
Sodom - Blood on Your Lips
Kataklysm - Road to Devastation